Licealiści, którzy biją rekord Guinnessa w siedzeniu na lekcji, po pierwszej nocy wciąż mają mnóstwo zapału
Kryzys, jak się można było spodziewać, dopadł ich o czwartej rano. 21 osób ze swoim nauczycielem, którzy biją w Strzegomiu rekord Guinnessa w siedzeniu na lekcji, po pierwszej nocy ma się całkiem dobrze. Żeby ustanowić rekord młodzież musi wytrzymać do piątku, ale okazało się, że jednak nie do 15.00, jak wcześniej przypuszczano, ale wystarczy do 10.00.
– Po konsultacji z Pyskowicami, gdzie odbywała się podobna próba, okazało się, że im policzono także przerwy, zatem i my tak zrobimy – mówi Zbigniew Suchyta, dyrektor strzegomskiego ogólniaka.
Młodych zapaleńców i ich nauczyciela odwiedza mnóstwo osób, strzegomianie kibicują i trzymają kciuki. Ale takie wizyty pomagają też młodzieży. Dodają im energii. Choć sami też próbują się rozśmieszać nawzajem, klaskać, śpiewać. Byleby się obudzić.
Wczoraj wieczorem, żeby rekordowiczom było raźniej, zorganizowano nawet radę pedagogiczną w szkole. Wczorajsza noc była przełomowa. Jeśli młodzież ją przetrzyma, jest szansa, że wszyscy dotrwają do piątku.
Ostatni rekord świata to 66 godzin, ustanowili go uczniowie z Pyskowic na Śląsku. Strzegomianie wyznaczyli sobie 72 godziny, ale wystarczy, że posiedzą dłużej, niż 66 godzin.
Autor artykułu: (AGA)