1200 złotych za poród, 1800 za wycięcie wyrostka.
Dolnośląskie szpitale dostają za zabiegi więcej niż przed rokiem
10 procent więcej niż w zeszłym roku – tyle płaci teraz NFZ dolnośląskim szpitalom za zabiegi i operacje. – To krok w dobrym kierunku, ale przy obowiązujących limitach kolejki do leczenia mogą się jeszcze wydłużyć
– mówią dyrektorzy szpitali
Ponad 2 mld 300 mln zł ma w tym roku na leczenie dolnośląski oddział NFZ. To o 112 milionów złotych więcej, niż było w 2004 r. Większy budżet pozwolił płacić więcej za poszczególne zabiegi. Dzięki temu szpitale z Dolnego Śląska, do niedawna opłacane najgorzej w Polsce, wreszcie zaczęły dorównywać np. tym na Mazowszu.
– Od zeszłego roku w całej Polsce obowiązuje tzw. katalog świadczeń szpitalnych. Wszystkie procedury są w nim wycenione na określoną liczbę punktów. Miało to ujednolicić podział pieniędzy, ale centrala NFZ dała oddziałom wolną rękę: sami decydowaliśmy, ile płacimy za punkt. Zaproponowaliśmy 11 zł, czyli o złotówkę więcej niż rok temu – wyjaśnia Joanna Mierzwińska, rzeczniczka NFZ we Wrocławiu.
Mierzwińska podkreśla, że podwyższenie wartości punktu dyrektor dolnośląskiego oddziału NFZ wprowadził na wyraźną prośbę dyrektorów szpitali.
I tak, np. za wycięcie wyrostka robaczkowego szpital z Wrocławia czy Legnicy dostaje teraz 1815 zł (w zeszłym roku o 165 zł mniej), a za angioplastykę – 5500 zł (500 zł więcej niż rok temu).
– To krok we właściwą stronę, ale problemy szpitali na pewno nie znikną tak szybko. Każda placówka musi teraz działać w ramach z góry określonego budżetu. A ten co prawda także trochę wzrósł, ale nie aż tyle, ile poszczególne procedury – mówi prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu. – Przez to kolejki do zabiegów mogą się wydłużyć.
Kontrakty są za małe
Podobne obawy ma Jacek Domejko, dyrektor szpitala w Świdnicy, który dopiero w styczniu, po wielu negocjacjach, podpisał umowę z NFZ.
– Ten sposób płacenia na pewno jest lepszy, ale jego wadą jest to, że za te same pieniądze będzie można wykonać mniej świadczeń – mówi dyrektor Domejko. – W zeszłym roku na okulistyce mieliśmy około 230 000 punktów, teraz mamy ich o 11 tysięcy mniej. To wystarczy na około 800 zabiegów. Tymczasem już w 2004 r. w ponadrocznej kolejce na operacje czekało blisko 1500 osób.
Domejko dodaje, że przy takim kontrakcie możliwości jego oddziałów wykorzystywane są tylko w połowie.
– Na oddziale internistycznym kontrakt kończy się nam w połowie roku. Żeby nie ponosić strat, powinniśmy go zamknąć – mówi dyrektor świdnickiego szpitala.
Z powodu limitów pełną parą nie może pracować też szpital przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu. – W zeszłym roku zrobiliśmy 3775 operacji. Limit przekroczyliśmy nieznacznie tylko dlatego, że narzuciliśmy sobie rygor. Gdyby nie to, moglibyśmy przyjąć około 35 procent pacjentów więcej – mówi Piotr Nowicki.
Nie wszystko się opłaca
To, że za taką samą operację tyle samo dostaje szpital z Wrocławia, Wałbrzycha czy Warszawy niewątpliwie cieszy, ale za wiele zabiegów NFZ nadal płaci za mało.
– Opłacalne zrobiły się wszelkie drobne zabiegi, które nie wymagają pobytu w szpitalu. Znacznie gorzej jest z tymi poważnymi. Najbardziej nierentowne są wszelkie duże zabiegi z chirurgii ogólnej, naczyniowej, onkologicznej
– mówi Nowicki.
Na kiepskie finansowanie narzekają też anestezjolodzy.
– Rzeczywiste koszty leczenia są ciągle od 30 do 40 procent wyższe od tych wyliczonych przez NFZ – mówi prof. Andrzej Kübler, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Ile dolnośląski oddział NFZ
płaci za niektóre zabiegi:
poród siłami natury
– 1210 zł (110 punktów)
poród z cięciem cesarskim
– 1540 zł (140 punktów)
wycięcie guza mózgu
– 6930 zł (630 punktów)
wycięcie naczyniaka
– 6600 zł (600 punktów)
angioplastyka
– 5500 zł (500 punktów)
ciężka niewydolność serca
– 6050 zł (550 punktów)
wszczepienie rozrusznika
– 6600 zł (600 punktów)
operacja wad wrodzonych serca u dzieci
– 15400 (1400 punktów)
operacja wieńcowa u dorosłych
– 15400 zł (1400 punktów)
wycięcie wyrostka robaczkowego
– 1815 zł (165 punktów)
wycięcie śledziony
– 2200 zł (200 punktów)
wszczepienie całkowitej endoprotezy
– 7150 zł (650 punktów)
operacja jaskry z użyciem implantu
– 4730 zł (430 punktów)
operacja jaskry bez implantu
– 2310 zł (210 punktów)
Ile za punkt w leczeniu
szpitalnym płaci NFZ:
mazowiecki – od 9 do 11 zł
– w zależności od szpitala
łódzki – 10 zł i 10,50 zł
– dla zabiegów kardiochirurgicznych
wielkopolski – 10,30 zł
opolski – 9,5 zł
lubuski – 10 zł
zachodniopomorski – 10 zł
Ile pieniędzy na jednego pacjenta
przypada w województwach
(wpływy ze składek podzielone przez liczbę mieszkańców):
w woj.dolnośląskim – 805 zł
w woj. mazowieckim – 944 zł
w woj. łódzkim – 776 zł
w woj. małopolskim – 824 zł
w woj. wielkopolskim – 786 zł
w woj. opolskim – 758 zł
Będzie można płacić?
Niewykluczone, że sprawę obowiązujących w szpitalach limitów uda się przeskoczyć dzięki możliwości pobierania opłat za leczenie. Taką rewolucyjną zmianę zamierza wprowadzić Ministerstwo Zdrowia. Jeśli przepisy znowelizowanej ustawy o ZOZ-ach wejdą w życie, pacjenci będą mogli ominąć kolejkę w publicznym szpitalu, płacąc za zabieg czy badanie z własnej kieszeni (albo dodatkowego ubezpieczenia).
Dyrektorzy szpitali walczyli o takie rozwiązania już od dawna.
Autor artykułu: Agnieszka Trojanowicz