Ekspresowa trasa S-3 ma być szansą na rozwój regionu legnickiego. Na razie jednak bardziej dzieli, niż łączy
Niemal każdy powiat i miasto, przez które ma prowadzić droga ekspresowa droga, zgłasza zastrzeżenia co do jej przebiegu. Niektórzy samorządowcy mówią wręcz o dyktacie wielkich miast regionu
Różnice zdań pojawiły się w całej ostrości podczas spotkania w legnickim ratuszu. Tematem był przebieg drogi ekspresowej S 3. Przyjechali przedstawiciele samorządów, a także Edward Gajerski, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie i Jacek Oszytko, szef dolnośląskiego oddziału GDDKiA. Ale nie zaproszono nikogo ze Złotoryi.
Droga ekspresowa S 3 ma być namiastką autostrady A 4, która ostatecznie wypadła z planu sieci takich dróg w kraju.
W naszym regionie przebiegiem drogi S 3 zainteresowane są: Polkowice, Lubin, Legnica, Jawor, Złotoryja. Na stole leży koncepcja S 3 opracowana w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która nikogo nie zadowala.
Polkowice: Nóż w serce
Władze Polkowic nie zgodą się na propozycję, aby S 3 pokryła się z obecnym przebiegiem drogi krajowej nr 3, czyli przez sam środek miasta. – Gdy tylko dowiedzieliśmy się, że taka jest koncepcja natychmiast zaprotestowaliśmy – mówi Małgorzata Skórska, rzecznik prasowy burmistrza Polkowic.
Co takiego nie podoba się polkowiczanom? Przede wszystkim droga dzieli na pół miasto w sposób, który zdaniem tamtejszych władz uniemożliwi perspektywiczny i racjonalny rozwój Polkowic. Droga ekspresowa zakłada istnienie 60-metrowych pasów po obu jej stronach, gdzie nie można nic budować. Po drugie, zjazdy z takiej drogi są ściśle określone i rzadziej rozmieszczone niż na zwykłych drogach.
Tymczasem Polkowice mają się rozbudowywać po drugiej stronie obecnej krajówki. Dzisiaj można ją łatwo przekroczyć. Gdy w tym miejscu znajdzie się droga S 3, odseparuje ona rozwijającą się część miasta od starej części.
– Tereny po drugiej stronie krajówki mają się stać Nowymi Polkowicami, tam też są zakłady Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej – dodaje Skórska.
– Tymczasem według naszych informacji mają być tylko dwa węzły – na początku i końcu miasta, z których można by zjechać do Polkowic. Taka koncepcja jest nie do przyjęcia – dodaje.
Nieoficjalnie w Polkowicach zapowiadają, że utworzą lobby, aby doprowadzić do zmiany przebiegu S 3. W którą stronę? Tego na razie nikt nie mówi. Jedno jest pewne – droga nie może biec środkiem miasta.
Daleko od szosy
To, co przeszkadza Polkowicom jest bardzo pożądane w Lubinie. Prezydent Robert Raczyński zabiega, aby drogę przysunąć jak najbliżej miasta. Tymczasem koncepcja przewiduje wybudowanie jej poza Lubinem.
– Zależy nam, aby podróżujący przyszłą drogą S 3 mogli zjechać do miasta – wyjaśnia Tymoteusz Myrda z urzędu miasta.
– Wokół zjazdu na pewno powstaną firmy, gastronomia, motele. To szansa na dodatkowe pieniądze i pracę dla lubinian.
W Urzędzie Miasta w Lubinie powołują się na przykład obecnej drogi krajowej nr 3, która biegnie przez miasto i pełni funkcję aktywizującą dla lokalnego biznesu. Także tutaj chcą tworzyć front poparcia dla swojej koncepcji przebiegu S 3.
Nieobecni nie mają racji?
Przebieg drogi S 3 jest też ważny dla powiatu złotoryjskiego, chociaż sama droga nie zahacza o jego tereny. Problem w tym, że połączenie S 3 z autostradą A 4 planowane jest blisko Legnicy.
Czyli w odległości mniejszej niż 5,5 km od obecnie istniejącego węzła A 4 koło Wilczyc, gdzie autostrada przecina się z drogą nr 364, prowadzącą ze Złotoryi do Legnicy. Dla wilczyckiego węzła oznacza to likwidację, co potwierdza Jadwiga Zimoląg, dyrektor wydziału urbanistyki i architektury Urzędu Miasta Legnicy. Dodaje, że tak stanowią przepisy.
– Walczyłem, aby zjazd wilczycki był wyremontowany przy okazji odbudowy A 4 – mówi wzburzony starosta Raszkiewicz. – Udało się, a teraz dowiaduję się od dziennikarzy, że zjazd jest zagrożony. To, że rozmawiano o przyszłości zjazdu bez mojego udziału, jest niezrozumiałe. Mam wrażenie, że ktoś chce załatwić coś za naszymi plecami – dodaje.
Legnica poprze Złotoryję?
To jest właśnie powód zgrzytów między Legnicą i Złotoryją.
– Nie wiem, dlaczego pominięto starostę Raszkiewicza – mówi Arkadiusz Rodak, rzecznik prasowy prezydenta. Tymczasem właśnie delegacja ziemi złotoryjskiej byłaby bardzo zainteresowana przebiegiem dyskusji. – Nie chcemy odcięcia powiatu złotoryjskiego od świata – zapewnia Jadwiga Zimoląg. – Jeżeli ostatecznie węzeł znajdzie się w pobliżu Legnicy, to będziemy popierali ideę budowy drogi równoległej do A 4, prowadzącej od drogi wojewódzkiej biegnącej przez powiat złotoryjski aż do przyszłego węzła.
W starostwie w Złotoryi przyjmują te zapewnienia cierpko: Skoro nikt nie spiskuje za naszymi plecami i wszyscy się o nas troszczą, to dlaczego nas nie zaproszono na czwartkowe spotkanie?
Autor artykułu: Zbigniew Budych